C
ZAROWNY POWRÓT

 BYŁEJ WYSMUKŁOŚCI

Lekcja 1-7 – uzupełnienie -

 

Dziś chciałbym zaproponować oryginalny pogląd doktora B. Bołotowa na medycynę i swoje komentarze na ten temat , chociaż rozumiem, że jak na razie jesteście w trakcie oswajania pierwszych 6 lekcij i tylko zaczynacie przyzwyczajać się do większych i mniejszych cudów, które odkrywacie w sobie.

"Medycyna istnieje już wiele tysięcy lat i jak dotąd nie ma jej żadnej alternatywy. Tak już się złożyło, że w te dawne czasy lekarską pomoc okazywały wyłącznie religijne ośrodki, a ściśle mówiąc, kapłany. Wpływ religii na różne dzitdziny życia był taki silny, że człowiek we wszystkim i całkowicie polegał na nią. Ludzie wierzyli w potustronne życie, nieśmiercielność duszy i niezbędność śmierci fizycznej. Głowny motyw takiego wpływu: wypełnione grzechem ziemskie życie jest zło i tylko na niebie człowieka oczekuje wiekuiste szczęście, błogość i światłość. Im mniej grzechów, tym więcej szansów trafić do rajskich ogródów. W myśl tego im wcześniej człowiek ukończy swoje ziemskie życie, tym lepiej. (To nie nasza metoda!!! :-)))
 

Ludzie jednak narzekali, że nie tak łatwo jest uśmiercić siebie – i strasznie, i bywa że boli okropnie. Dbając o dobro swojej klienteli, sługi boże odkrywali specjalne ośrodki, w których pomagali wszystkim chętnym przenieść się w inny świat, po mozliwopsci szybko i bezboleśnie. W tym głównie i polegała funkcja owczesnej medycyny.
 

Z czasem takich ”ośrodków medycznych” było coraz więcej i we wszystkich szeroko praktykowana była eutanazja. Imię każdego pacjenta wpisywali do odpowiedniego papierka (tak m.in. była zapoczątkowana tradycja, która przeżyła przez tysiące lat i nieźle się czuje w nasze czasy). Ponieważ uśmiercać wolno było tylko chorych ludzi, notowana była również diagnoza. Nawet jeśli tafiał się zupełnie zdrowy człowiek, on również przepuszczany był przez ten papierkowy rytuał: imię, nazwisko, diagnoza, środki uśmiercające.
 

Personał takich zakładów posługiwał się szerokim arsenałem trucizn, każda z których mogła sprowadzić do praojców najmocniejszego bohatera. Stosowane były przede wszystkim jady znieczulaące, narkotyki, jak również środki kojące, podobne do dodrze nam znanej analginy, no-spa itd.
 

Najbardziej szeroko były stosowane narkotyki makowcowe, konopne, sporyszowe, kokaina itp. Medycyna kwitła, śmiercielność rosła, eutanazja panowała wszędzie jak zresztą i teraz.

Medycznych zakładów chronicznie brakuje, odkrywają się coraz nowe. Iłość lekarzy z każdym rokiem mnoży się, każdy chory ma tzw. kartę choroby, a teraz już chodzi o to, że taką kartę muszą mieć wszyscy bez wyjątku, nawet zdrowi ludzie.
 

A ponieważ jest odpowiedni papierek, w którym zanotowano „CHORY”, to przed medycyną okrywają się nowe szerokie możliwiści w stosowaniu eutanazji. wydLuża tuż lista wyroków ostanecznych potencjalnym skazańcóm: już nie tylko tradycyjne serduszko, wątrobka czy płuca, ale i szeroki wybor nowotworów, imunodeficyt, różne technogenne choroby itd.
 

Czytam starą tysiącletnią baśń, w której opowiada się o tym, jak do Stwórcy przyszedł sam Diabeł. Przyszedł ze skargą na ziemskich kapłanów, że zaviast tego, żeby w dzień i w nocy sławić Pana Stwórce, jako ludzie ciemne i niewykształcone, i w dzień i w nocy niezmordowanie szerzą eutanzję. Mwił także o tym, że sługi boże sprowadzają do praojców wszystkich z rzędu i juz wkrotce nie pozostanie wiernych, sławiących imię Boże. A ponieważ kurza się przy tym i szeregi greszników, hołdujących diabła, nie pozostanie na żiemi żadnego żywego człowieka.

Pomyślał Stwórca chwilę i powiedział: „No cóż, skoro tak, pozwalam ci działać odwronnie - szukać sobie nowych adeptów wśrod zdrowych pod jednym tylko warunkiem – zostawiasz w spokoju tych, kto j coś prosi mnie lub modli się, a także chorych i umirających”.

Diabeł podziękował i zaczął myśleć o nym, jak przeciwdziałać stosowaniu eutanazji. Myślał, myślał i wymyślał: zwrócił się do uczonych i naszeptał im w uszko nową naukę, ktorą nazwano magią. Uczone, którzy stali u żródeł nowej nauki i kapłanów, którzy probowali ją ustosować, święci ojcowie przepędzili ze wszystkich świątyń, przeklinali i ścigali wszędie i zawsze przez tysiąclecia. Mimo takiego stosunku do niej władz nie tylko religijnych ale i świeckich, magia przeżyła nawet bardzo trudne dla niej okresy (pprzypomnijmy tu chociażby okrucieństwa inkwizycji) i będąc wilokrotnie sprawdoną przez czas i praktykę stosowania, udowodniła iż jest częścią Wiedzy, danej człowieku przez Boga.
 

W magicznej sztuce lekarskiej stosowana była antyeutanazja, to znaczy bezbolesny, bez cierpień powrót do pierwotnego stanu zdrowia. W tych ośrodkach, które ją stosują, dla każdego pacjenta jest swoja karta, w której zanotowane są nie tylko imię i nazwisko, lecz i aktualny stan zdrowia, przede wszystkim odchylenia od normy. Nazywa się ten dokument „Karta zdrowego człowieka” a każdy parafianin nazywa się w nim człowikiem zdrowym, który chce być jeszcze bardziej zdrowym, silnym, mocnym, zręcznym.
 

Ponieważ magia jest przeciweństwem eutanazji, stosowane w niej są zupełnie inne, odwrotne środki i metody leczenia. Chociaż, jak głosi legenda, cel ten naszeptał uczonym diabeł, który również był autorem tego samego know-how ostatecznego powrotu zdrowia i przedłużenia życia ludzi, Bog ochronił człowieka od pokus diabła znakiem krzyża i światłem. Rzeczywiście, czarty i nawet sam diabeł boją się znaku krzyża. Natychmiast znikają, uciekają od człowieka. Właczymy świtło w pomieszczeniu, gdzie znajdujemy się. Wszystkim wiadomo że od jaskrawego światła różne diabełstwo po prostu znika. Chyba że diabełska substancja nie jest aż taka wszechmocna, jeśli boi się elementarnych słabych fotonów.
 

W nasze czasy opierać się a legendy nie wypada, lecz jeszcze bardzo głupio i niełogicznie byłoby odmawiać się od wiedzy, danej nam przez Boga, abyśmy z jej pomocą czynili dobre sprawy. Tym bardziej że oficjalna medycyna, a zwłaszcza terapia, okazała się w głębokim kryzysie...
 

...A więc parapsycholog – to lekarz, który zna się na czerwonej magii. Jako psycholog on umie przekonywać ludzi, wpływać na ich duszę, a przez jej parametry aktywizować podświadomość, formując działający obraz pełnowartościowego zdrowia”.

 

Taka oto rzecz – duchowa nauka:-))
 

O magicznym działaniu obrazu porozmawiamy w końcowej części naszego kursu.

 

Powodzenia!

 

Zawsze Wasz,

Yurij Kijkow

 

Jeśli nasz kurs spodobał sie wam, opowiadajcie o nim swoim przyjacielom, bliskim i znajomym.

 

E-mail:  ozpp@iol.cz
 


 
Рейтинг SunHome.ru     Rambler's Top100