|
Lekcja 1-4 – ciąg dalszy – A jednak... Coś wTYM jest... :-) Najbardziej efektywny stymuł, stosowany jeszcze w szkołach antycznych, to dyscyplina, bo, jak wiadomo, „bicie określa świadomość”, lecz... ze względu wirtualności obcowania z wami, muszę wymyślić coś innego :-))) A więc proponuję fragmenty listów w których mówi się o konkretnych osiągnięciach oraz moje komentarze...
No cóż, chyba zaczniemy! „Schudłam w tych miejscach tak, że nawet mąż zaniepokoił się! Gdy było we mnie 82 kg i wyglądałam razej jak gruba ciota , powiedział że kupi mi ładne futerko. Nawet myśli chyba nie dopuszczał, że uda mi się to! A wczoraj mówi: „Kochanie, a ile kosztuje to futerko?” Był przy tym jakiś zaniepokojony i nie od razu nawet zrozumiałam dlaczego wygląda jak skwaśniałe mleko :-))))))))))” H-m-m-m... No cóż, sytuacja u biednego małżonka nie do pozazdroszczenia. Kiedy żona ukończy kurs, zmuszony będzie kupić jej nie tylko futerko, lecz i WSZYSTKO inne o 2-3 rozmiary mniejsze... Skąd wziąć forsę na nową garderobę – oto problem!.. :-))) „Dzisiaj, 17 kwietnia, po 8-10 dniach zajęć okazało się, że też mam rezultaty – miałam 74 kg, wczoraj wieczorem przekonałam się że tylko 73, minus 1 kg. Dla mnie jest to dobry wynik, bo już kiedyś probowałam odchudzać się i nawet zminusowałam 6 kg, lecz potem jak zaparło. A dziś rano, w ubraniu, w dżinsach, z ciężkim pasem miałam tylko 73 kg - SUPER!
W ubraniu – to znaczy – zminusowała WIĘCEJ niż 1 kg.. Lecz PO CO ta arytmetyka przed czasem??? Przecież chodzi nan o spodnie – oto nasz cel... A cztery dni temu spróbowałam oblewać się. Odczucia niezwykłe ale i przyjemne. Po pierwsze – zmienił się sen – stał spokojny, głęboki, nawet moje dziecko śpi lepiej...
Ciekawo że nawet mały lepiej
śpi! Po drugie, odczuwam w sobie jakąś lekkość! Po trzecie zaczęłam po
trochu rozumieć dlaczego jem: Moim zdaniem, w tym wypadku odczucie lekkości i jest najważniesze. No i trochę samoanalizy nigdy nie zaszkodzi... „U-da-je się!!! Aż upłakałam się ze śmiechu, dobrze jednak że mój mąż jest człowiekiem wielce tolerantnym...” Nie warto liczyć na tolerancję męża, zacznijcie pracować we dwójkę! 1) Talia jak na razie pozostaje bez zmian. Tylko tak mi się wydaje że na parę kilogramów stałam lżej. Nie mogę tego sprawdzić, bo wagi w domu nie ma i nigdy nie było, po prostu jakoś lekko mi się chodzi:). Zauważyłam że aktywniej stał pracować żołądek. Nie wiem z jakiej przyczyny. Nic strasznego że pani nie wie. Najważniejsze jest że zaszły pozytywne zmiany! 2) Tańczę i śpiewam gdy tylko usłyszę ładną muzyczkę (!) Nawet w radiu czy w telewizorze. 3) Bardzo chciałam zdać egzamin na prawo jazdy i właśnie tweraz udało się!!! -:))) Wcześniej już kilkakrotnie próbowałam lecz bez skutku, zresztą tym razem też nie miałam pewności, a mimo to udało się!!.. A tu raptem w dzień egzaminu odczułam taką lekkość w myślach że niemal fruwałam po domu... No i zdałam -:)) Otoż mamy wynik dodatkowy!!! 4) Dlaczego jadłam – przyczyny są takie że się czytać nie chcę. Dla przykładu: „Głodna nie byłam, dlaczego jadłam – nie wiem, teraz jak pomyślę – a fe – nudno mi!..» :((( Albo: „Przecież na śniadanie powinnam coś zjeść”. „Torcik był bardzo słodki, ja słodkiego nie lubię – aż do mdłości”. „Było mi zimno więc piłam gorącą herbatę” – no a gdzie herbata, tam i do herbaty... I tylko jeden-jedyny raz: „Byłam głodna”. I jeden raz: „Chciałam jeść”. Rzeczywiśćie, zaczynasz czytać –pełna udręka, lecz pod koniec – coraz lepiej, co nastraja optymistycznie!!! W chramie Świętogórskiego klasztoru na górach Puszkinowskich na stole dla cedułek stypowych w jednej z nich przeczytałam: „I nie ma rąk dla cudów prócz tych co są czyste”. Zapadły mi te słowa w duszę tak że je przepisałam i od tego dnia pamiętam... Wspaniale! Zajmuję się z przyjemnością. Najbardziej mi się podobają nowe technyki: dyrygowanie i śmiech. Teraz już wiem za co pan dyrygent otrzymuje swoje gonorary! Po pierwszym seansie dyrygowania wrażenie – nie do opisania! Nie powiem że osiągnąłem stan jakiegoś “przejasnienia”, lecz oprócz banalnego fizycznego wysiłku przeżyłem uniesienie emocjonalne, co dla mnie jest bardzo ważne. Od dwoch dni uprawiam wewnętrzny śmiech i już wychodzi bardzo lekko i naturalnie. Wysiłek fizyczny jest też dość znaczny i pokaźny: po 30 minutach śmiechu czuję się tak jak gdybym 30 minut trenował mięśnie brzucha. Dziś otrzymałem od Pana dodatek do drugiej lekcji i już po raz który przekonałem się jak to wszystko jest prosto. Tak prosto, że prawie genialnie – rozszerzać zonu komfortu, śmiać się nad problemem. Dziś dobrze pośmiałem się nad zakłopotaniem własną talią. Ogromnie dziękuję że uwolnił mnie Pan od tej okropności… Niesłona kasza na wodzie... B-R-R!..» Co tu mogę powiedzieć? Choć to i z podstawowej części kursu, a jednak nieźle!!! «Spróbowałam dziś wcisnąć się w te swoje stare dżinsy, które mrrruczały. Od byłej obfitości niewiele pozostało, lecz trochę przelewa się przez pasek. Akurat ten sam „obręcz” czyli „hula-hoop”. Teraz tak myślę sobie że naprawdę trzeba było kupić nowe spodnie”.
Twórcze podejście do metody – to właśnie i jest MAGIA!!! Jasne że trzeba było kupić nowe. No i niech Pani kupi :-)) «Wczoraj obmierzyłam się w pasie – 82 cm. Niemal mi oczy ze łba nie wypadły, bo jeszcze niedawno było 88 cm. I weekend u mnie był wprost wspaniały, choć i nie wyszło mi z tym wodnym dniem. Zaczęłam dzisiaj i nie myślałam nawet że pójdzie mi tak znakomicie! Do niedawna miałam taki zwyczaj – po przebudzeniu się zgryźć kanapkę z serkiem i kiełbaską. Jakoś po innemu zaczęłam patrzeć na wszystko co mnie otacza i raptem okazało się że życie jest wspaniałe, naprawdę super! Mnie, jak i Panu, nie zawsze udaje się wykonywać wszystkie zadania – nie zawsze wychodzę na spacerek, nie zawsze dyszę, a mimo to program już pracuje!!!” Przepraszam, lecz przywdziewać na siebie „szatki mistrza” to chyba za wcześnie. No i nie warto zapominać, że, jak wiadomo, kto nie umie, ten uczy :-)))
«Nie zawsze dyszę » - to, oczywiśie, mocna przesada:-)) Co sie tyczy Pani osiągnięć, powiem krótko – bardzo dobrze! Oczwiście, nie wszyscy mogą się tym pochwalić, niewiara, proszę Państwa, wątpliwoćsi: )) Chociaż i z nimi też róźnie bywa. Tym bardziej że wątpliwości bywają u większości, lecz w trakcie korespondencji staje się ich coraz mniej, a wyników coraz więcej.
Ja ze swej strony autorytetnie
(i nawet bardzo autorytetnie) zapewniam - piszcie – i otrymacie na literę «F»
- FSZYSTKO :-)) i nawet trochę więcej!
Nie bojcie się zmieniac, Jeżeli są pytania do mniie – CZEKAM! Jak równiez i na ciąg dalszy naszego diałogu. Powodzenia! Pozostaję z szacunkiem Zawsze wasz Yurij Kijkow
P.S. A więc czytamy należycie.
Każdy pożyteczny tekst czytamy conajmniej trzykrotnie.: po raz pierwszy - niby detektyw, nie wgłebiając, raczej macninalnie, po raz drugi - tak, niby czytamy głośnie dla kogoś innego, i nareszcie po raz trzeci - staramy się wszystko zrozumieć!
A więc - Pryjemnej i Osmyślonej Lektury!
E-mail: ozpp@iol.cz
|